Niektórzy mówią: „To tylko stres”, „Każdy tak ma”, „Trzeba się wziąć w garść”.
Psychologia mówi coś innego.
Coraz więcej dorosłych funkcjonuje na co dzień poprawnie: pracują, zajmują się domem, odpowiadają na wiadomości, spełniają oczekiwania. A jednocześnie czują ciągłe zmęczenie, napięcie i brak regeneracji, nawet po weekendzie czy urlopie.
To nie jest lenistwo.
To nie jest słabość.
To często przeciążony układ nerwowy.
Przeciążenie, które nie wygląda „dramatycznie”
Wielu dorosłych nie doświadcza spektakularnych kryzysów. Zamiast tego pojawia się:
- stałe napięcie w ciele
- trudność z odpoczynkiem (nawet gdy jest czas)
- poczucie „muszę jeszcze tylko…”
- drażliwość lub zobojętnienie
- zmęczenie, które nie mija po śnie
To stan, w którym organizm zbyt długo funkcjonuje w trybie gotowości, bez realnego poczucia bezpieczeństwa.
Dlaczego odpoczynek nie działa?
Bo odpoczynek to nie tylko brak obowiązków.
Dla układu nerwowego odpoczynek oznacza:
- poczucie, że „nic mi teraz nie grozi”
- możliwość obniżenia napięcia
- brak presji bycia produktywnym
Jeśli ciało nadal jest w stanie alarmowym, nawet leżenie na kanapie nie przynosi ulgi. Głowa „nie wyłącza się”, a ciało pozostaje spięte.
Wysokofunkcjonujący lęk i zmęczenie
U wielu dorosłych przeciążenie łączy się z tzw. lękiem wysokofunkcjonującym. Objawia się on m.in.:
- perfekcjonizmem
- nadmierną kontrolą
- trudnością z proszeniem o pomoc
- poczuciem odpowiedzialności za wszystko
Osoba z takim stylem życia, postrzegana jest przez innych jako ta, która „radzi sobie świetnie”. Tymczasem w środku — koszt takiego funkcjonowania jest ogromny.
Jak wygląda lęk wysokofunkcjonujący?
- Z zewnątrz: Osoba jest pilna, obowiązkowa, osiąga cele, jest odpowiedzialna i opanowana (perfekcjonizm, pracoholizm, trudność w mówieniu „nie”).
- Wewnątrz: Ciągłe napięcie, lęk, zamartwianie się, wyobrażanie sobie najgorszych scenariuszy, nadmierne analizowanie każdej sytuacji, problemy ze snem, zmęczenie psychiczne i fizyczne.
- Maskowanie: Napięcie jest ukrywane; osoba może sprawiać wrażenie pewnej siebie, podczas gdy w środku walczy z ogromnym wysiłkiem, by utrzymać wszystko pod kontrolą,
Co może pomóc (realnie, nie idealnie)?
Nie szybkie „techniki”, ale małe zmiany w relacji z samym sobą:
- zauważanie sygnałów z ciała, zanim pojawi się kryzys (skanowanie ciała )
- krótkie momenty regulacji (oddech, rozluźnienie, pauza)
- obniżenie wewnętrznych wymagań
- normalizacja odpoczynku jako potrzeby, nie nagrody
- zmiana fundamentu – zrozumienie, że nie wszystko zależy od wyniku
- wsparcie specjalisty, gdy napięcie staje się przewlekłe
Pamiętaj, każda zmiana to proces — nie lista zadań do odhaczenia.
Zauważ
Jeśli czytając ten tekst czujesz, że „to o mnie”, to nie znaczy, że robisz coś źle.
To znaczy, że Twój organizm próbuje Cię chronić — najlepiej, jak potrafi.
Zatrzymanie się nie jest porażką. Czasem jest pierwszym krokiem do realnej zmiany.
red. Vivien Granda, psycholog społeczny

